Duchowny - Hasan Rouhani - nowym prezydentem Iranu

Irańczycy cieszą się z wyniku wyborów.
Irańczycy cieszą się z wyniku wyborów. http://urszulapytkowska.natemat.pl/64833,rouhani-nowym-prezydentem-iranu
Wyczekiwane zwycięstwo Hasana Rouhaniego to głośny sprzeciw wobec brutalnej retoryki Mahmuda Ahmadineżada i jego ofensywnej postawy wobec Zachodu, której cenę w postaci pogłębiającego się kryzysu gospodarczego płacą zwykli obywatele. Tę brzemienną w skutki politykę odrzuciło wczoraj ponad 18 milionów Irańczyków, którzy wpisali na karty wyborcze nazwisko Rouhaniego.

Hasan Rouhani symbolizuje oczekiwany przez Irańczyków spokój i wyciszenie na scenie politycznej. Jego wybór dowodzi, że ich zdaniem Iran znalazł się w ślepym zaułku, z którego powinien się jak najszybciej wydostać. Jeśli Rouhani spełni swoje obietnice wyborcze, będzie gwarancją, że w Iranie nastąpi czas zrównoważonego dialogu nie tylko w kwestiach nuklearnych, ale także w rozmowach dwustronnych z krajami, z którymi Iran nie utrzymuje stosunków dyplomatycznych.



Wysoka, blisko osiemdziesięcioprocentowa frekwencja dowodzi, że Irańczycy są przekonani o tym, że mają realny wpływ na zmiany w kraju. Wierzą, że w systemie politycznym Iranu istnieje luka, którą nowy prezydent może wykorzystać i tym samym zyskać realny wpływ na politykę tego kraju.

Już w pierwszych wynikach cząstkowych, podawanych na bieżąco przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Iranu, Rouhani objął prowadzenie zdobywając pomiędzy 45% a 52% głosów. Przez ostatnie godziny pozostawało jedynie pytanie czy dojdzie do drugiej tury, czy też Hasan Rouhani będzie mógł się cieszyć z wygranej już dziś. Irańczycy, proszeni zarówno przez kandydatów jak i przedstawicieli władzy o cierpliwość i poczekanie ze świętowaniem zwycięstwa do ostatecznego ogłoszenia wyników, wstrzymywali oddech. Poznali nazwisko nowego prezydenta o godz. 20:20 czasu miejscowego.

Oczekiwania społeczne wobec Rouhaniego są bardzo duże. Zwłaszcza, że zwycięstwo w pierwszej turze zawdzięcza dziesiątym procenta (50,71%). Oznacza to, że niemal połowa głosujących była przeciwna jego elekcji. Rouhani podczas swojej prezydentury będzie musiał połączyć interesy swoich wyborców jak i przeciwników. Ma jednak duże szanse aby poradzić sobie z tym zadaniem. Z jednej strony otrzymał legitymację władzy od zwolenników obozu reformatorów, z drugiej strony sam reformatorem nie jest. Choć był w czasach Chatamiego negocjatorem programu nuklearnego Iranu to pełnił tę rolę z nadania ajatollaha Chameneiego, który powierzając mu tak odpowiedzialne zadanie wyraził wobec niego swoje ogromne zaufanie. Co więcej w 2004 roku Rouhani był określany przez irańskie media mianem wschodzącej gwiazdy obozu konserwatystów. Spekulowano nawet, że jest przygotowywany do objęcia urzędu prezydenta w 2005 r. Dlatego też nie można rozpatrywać jego zwycięstwa w oderwaniu od tej frakcji. Uznana wśród konserwatystów pozycja Rouhaniego oraz jego rola zaufanego doradcy ajatollaha Chameneiego może okazać się wspomnianą wcześniej luką, która pozwoli Rouhaniemu na rzeczywisty udział w procesie rządzenia krajem. Jeśli nowowybrany prezydent okaże się sprawnym dyplomatą z pewnością będzie mógł znaleźć swoje miejsce w układzie sił i nie będzie to rola czysto reprezentacyjna.

Będzie to trudne. Jeśli Rouhani zawiedzie nadzieje pokładane w nim przez niemal 20 milionów Irańczyków może go czekać powtórka wydarzeń z 1999 r. Wówczas to, dwa lata po tym jak Mohammad Chatami objął urząd zdobywając w pierwszej turze 70% głosów, Iran ogarnęły największe w dwudziestoletniej historii Islamskiej Republiki zamieszki. W proteście przeciwko zamknięciu jednego z dzienników na ulice wyszły tysiące młodych ludzi, którzy swój gniew obrócili przeciwko prezydentowi. Posługując się terminologią Lecha Wałęsy prezydent w Iranie to swoisty „zderzak” pomiędzy władzą a obywatelami. Musi manewrować pomiędzy oczekiwaniami pokładanymi przez wyborców, a wypełnianiem swojej roli w uzgodnieniu z najwyższym przywódcą. Ograniczenia, które są na niego narzucane przez rahbara mogą sprawić, że utraci legitymację nadaną przez ludzi i dojdzie do podobnego kryzysu. Wspominając te wydarzenia warto dodać, że Rouhani, który pełnił wówczas rolę zastępcy przewodniczącego irańskiego parlamentu, zagroził karą śmierci protestującym studentom złapanym na niszczeniu mienia publicznego. Irańczycy najwyraźniej dają Rouhaniemu drugą szansę. Wydają się też być bardziej świadomi czerwonej linii, której żaden prezydent przekroczyć nie może.

Krytycy wyborów w Iranie twierdzą, że są one tak naprawdę niczym więcej jak decyzją rahbara, Alego Chameneiego. Jeśli rzeczywiście tak jest to warto spojrzeć kogo wybrał w tym roku. Nie dopuścił do głosu kolejnych ultrakonserwatystów, a postawił na zmiany. Bo tak trzeba nazwać wybór Rouhaniego. Rahbar sugerował zmianę swojego stanowiska już wcześniej apelując do Irańczyków, że nawet Ci , którzy nie zgadzają się z systemem politycznym w Islamskiej Republice Iranu powinni przyjść głosować. Samo przyznanie się do tego, że mogą istnieć przeciwnicy welajat-e faghih jest widoczną zmianą i budzi nadzieję na złagodzenie politycznego dyskursu. Jeśli rzeczywiście to Chamenei wybiera prezydenta należy uznać, że decydując się na Rouhaniego otwarcie zaakceptował wolę żądających zmian Irańczyków, którzy 4 czerwca na pogrzebie dysydenckiego ajatollaha Taherego Esfahaniego, krzyczeli Śmierć Dyktatorowi. Rouhani brał udział w tym pogrzebie symbolicznie opuszczając tym samym uroczystości upamiętniające śmierć imama Chomejniego, które odbywały się tego samego dnia.

Irańczycy wierzą, że Rouhani jest kluczem (klucz był nawet symbolem kampanii Rouhaniego) do rozpoczęcia powolnych zmian w Iranie. Nikt nie spodziewa się obalania systemu, ale nowy prezydent dał nadzieję na zmniejszenie ograniczeń z jakimi zmagają się w codziennym życiu Irańczycy. Podczas swojej kampanii często wspominał o potrzebie zniesienia cenzury. Nie sprecyzował w jakim stopniu cenzura miałaby zostać usunięta, jednak już samo stwierdzenie, że tym, co wstrzymuje irańską kulturę, co jej przeszkadza w rozwoju jest cenzura wskazuje kierunek zmian. Polem na którym prezydent ma najwięcej do powiedzenia jest niewątpliwie polityka wewnętrzna Iranu. To jaki gabinet stworzy Rouhani będzie miało znaczny wpływ na jej kształt.

Z punktu widzenia irańskiej ekonomii ważna jest też kwestia sankcji nałożonych przez USA i Europę. Rouhani podkreślał, że jeśli głównym problemem jest irański program nuklearny to można go rozwiązać poprzez odpowiedzialny dialog. Rouhani podczas swoich wystąpień wielokrotnie kładł nacisk na to, że rozwiązanie leży w rozmowie. Niewątpliwie ma w tej kwestii spore doświadczenie. Za jego czasów Iran choć nie zgodził się na zapis w rezolucji zakazujący Iranowi wzbogacania uranu, to obiecał jego wstrzymanie.

Hasan Rouhani, polityk o umiarkowanych poglądach, wspierany przez obóz reformatorów, zdobył 50,71% głosów. Drugie miejsce zajął Mohammad Bagher Ghalibaf otrzymując 16,56% głosów. Uprawnionych do głosowania było 50,5 mln Irańczyków. Głosy oddało 35 458 747 osób. Dla porównania głosujących w 2009 r. było blisko 4 miliony więcej, a ostateczne wyniki podano 12 godzin wcześniej. Wg krytyków poprzednich wyborów potwierdza to tylko fakt, że wybory z 2009 r. zostały sfałszowane.
Trwa ładowanie komentarzy...